piątek, 5 lipca 2013

Ruchomy zamek Hauru

Amber chyba nie zapłacił za prawa autorskie do ilustracji.




W wersji nierozmazanej ten obrazek wygląda tak:



Podesłała Petra. Dzięki! :)


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

wielka dama znów czyta sama

to chyba mój okładowy faworyt

Natalia Borucka pisze...

Czym się różśni japońskie anime od niejapońskiego.
Czy oni wiedzą, że gość się w oryginale nazywał Howl, tylko Japończycy mają tak dziwaczną transkrypcję.
Co się stało w interpunkcję temu u góry.
TYLE PYTAŃ!

Spriggana pisze...

Z tymi prawami to jest bardzo prawdopodobne – z różnych przyczyn śledzę zapowiedzi książkowe dość uważnie i pamiętam, że pierwsza wersja okładki miała po prostu ilustrację z plakatu, potem zniknęła a potem pojawiło się to… coś.
(Za tytuł też miałam ochotę ich skrzywdzić).